08 wrz, 2010
Piszą o nas... Zawód podwyższonego ryzyka

Zawód podwyższonego ryzyka

W tej pracy nerwy ze stali to podstawa. Mało odporni odpadają bardzo szybko. Ale jeśli pociąga cię zawód z adrenaliną - praca konwojenta z pewnością spełni twoje oczekiwania

O tym, jak niebezpieczny jest to zawód, świadczy to, że żaden z rozmawiających z nami konwojentów nie chciał rozmawiać pod nazwiskiem - tłumaczyli to kwestią bezpieczeństwa. W końcu na co dzień przewożą duże kwoty pieniędzy i cenne lub niebezpieczne przedmioty. Mimo to chętnych do pracy nie brakuje. Jak ją zdobyć? - Podstawa to licencja pracownika ochrony fizycznej, co najmniej pierwszego stopnia, oraz pozwolenie na broń tzw. obiektową (do pracy) - mówi Grzegorz Krzemiński z firmy Greogriann (obecnie Instytut Bezpieczeństwa i Informacji), specjalizującej się w ocenie stanu bezpieczeństwa firm i obiektów oraz szkoleniami z zakresu ochrony i bezpieczeństwa. Niezbędne są także odporność na stres i opanowanie. - Nie da się ukryć, że to wyjątkowo stresująca praca. Oczywiście, nie weryfikujemy pracowników pod kątem ich cech charakteru. Wszyscy przechodzą badania psychologiczne podczas zdobywania licencji - na początek to nam wystarcza. Później osoby, które się nadają, weryfikuje sama praca. Mało odporni rezygnują bardzo szybko - mówi Adam, konwojent i kierownik konwojów jednej z największych w kraju agencji ochrony. - Powiem też o tym, czego nie powinno być - mówi Grzegorz Krzemiński. - Przede wszystkim cwaniactwa. Niestety, ale niektórym zwyczajnie odbija palma, kiedy zakładają mundur i dostają do ręki broń. A to nie służy bezpieczeństwu ani przewożonych wartości lub przedmiotów, ani otoczenia - dodaje.

Bez zaufania nie ma szans

Gdzie szukać pracy konwojenta? Przede wszystkim w agencjach ochrony. Jednak nie tylko. Potrzebuje ich także np. Poczta Polska. Ale uwaga - właściwie nie spotyka się sytuacji, żeby pracę konwojenta dostała osoba świeżo zatrudniona w firmie. - Nie ma takiej możliwości. To zawsze musi być osoba zaufana i sprawdzona. Na tę posadę często przechodzą osoby, które pracują już w danej firmie lub w agencji kilka lat, np. na stanowisku ochroniarza - mówi Adam. - W tym miejscu muszę wyjaśnić jedną rzecz - mówi Grzegorz Krzemiński. - Tak naprawdę konwojent to tylko nazwa potoczna. W klasyfikacji zawodów, która jest wprowadzana rozporządzeniem, nie ma takiego zawodu jak konwojent. Poprawna forma to pracownik ochrony, który realizuje tą konkretną formę ochrony - wyjaśnia.

Jak wygląda sama praca? - Na początek odprawa do służby z podaniem: celu, składu, miejsc, trasy i tabeli kodowej (kodów, jakimi posługują się między sobą konwojenci na trasie). W tym również sprawdzenie uprawnień, czyli licencji i pozwolenia na broń. Później wydanie broni z magazynu, sprawdzenie jej, no i można ruszać - mówi Grzegorz Krzemiński. - Wraz z rozpoczęciem jazdy zaczyna się właściwa praca konwojenta, czyli ochrona przewożonego lub przenoszonego mienia oraz osób uczestniczących w konwoju. Konwojent musi być ciągle czujny, musi stale obserwować otoczenie, aby odpowiednio wcześnie wykryć zagrożenie - tłumaczy Adam.

Problemem są zarobki

Czas pracy jest różny w poszczególnych agencjach i firmach. - Według zaleceń Komendy Głównej Policji służba z bronią nie powinna przekraczać 12 godzin na dobę. Dodatkowo jest też specjalna regulacja w kodeksie pracy dotycząca osób zatrudnionych przy pilnowaniu. Niestety, dochodzą mnie słuchy, że jest ona czasem omijana. W niektórych firmach konwojent jest bowiem zleceniobiorcą, a nie pracownikiem. Wtedy te regulacje go nie obowiązują - mówi Grzegorz Krzemiński.

Zarobki? Też różnią się w zależności od firmy. Niektórzy dostają stałą pensję, niektórzy otrzymują wynagrodzenie za przepracowane godziny. Bez względu na to, w jaki sposób jest im naliczana pensja - prawie wszyscy konwojenci narzekają, że w stosunku do stale towarzyszącego im ryzyka jest ona zdecydowanie za niska. - Dostaję nieco ponad 2 tys. zł. na rękę. Fakt, dzięki Bogu jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, że zostałem napadnięty, ale było kilka sytuacji, w których były podejrzenia, że szykuje się napad. To ogromny stres, za który powinniśmy być wynagradzani znacznie lepiej - przekonuje Adam.